Umówmy się — wchodząc tutaj, szukasz konkretów, a nie prawniczego bełkotu. Ale prawo to prawo, więc wyłożymy Ci to prosto. Twoje dane są u nas tak bezpieczne, jak Twoje najdziksze fantazje. Nie sprzedajemy ich, nie handlujemy nimi i nie wystawiamy ich na widok publiczny. Punkt.
Kto tu rządzi danymi?
Administratorem Twoich danych jest ekipa stojąca za stroną. Zbieramy tylko to, co absolutnie musimy, żebyś mogła czytać o technikach seksu czy brać udział w naszych lekcjach loda bez żadnych przeszkód. Zazwyczaj to tylko Twój adres e-mail, jeśli zdecydujesz się go nam podać. I tyle. Żadnych przesłuchań.
Po co nam te info?
Używamy ich, żeby strona działała jak dobrze naoliwiona maszyna. Chcemy wiedzieć, czy bardziej interesują Cię kobiece orgazmy , czy może sekrety namiętności i intensywny seks . Dzięki temu nie spamujemy Cię nudami, tylko podrzucamy mięso. Ciasteczka (cookies)? Tak, mamy je. Ale służą one tylko temu, żeby strona nie ładowała się wieki i żebyśmy wiedzieli, że do nas wracasz.
Twoje prawa (masz ich sporo)
To Ty tu rządzisz. Chcesz, żebyśmy usunęli Twój e-mail? Robimy to. Chcesz wiedzieć, co o Tobie wiemy? Pytaj śmiało. Masz prawo do zapomnienia, zmiany danych i sprzeciwu. Zero problemów. Twoja anonimowość w świecie seksu bez granic to dla nas świętość. Bo jak masz się uczyć, jak zostać boginią w łóżku , jeśli czujesz kogoś za plecami? No właśnie.
Zmiany w papierach
Świat się zmienia, przepisy też. Jeśli coś tu zmienimy, damy Ci znać. Ale fundament pozostaje ten sam: szanujemy Twoją prywatność bardziej niż Twoja ex-teściowa swój ogródek. Masz pytania? Pisz. Nie gryziemy. Chyba że o to poprosisz.